Pokazywanie postów oznaczonych etykietą videoblog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą videoblog. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2016

Roznice ;)

Jako,że ponad pol roku temu przyjechalam do USA postanowilam wrzucić post o różnicach, które ja zauważyłam, a jest ich sporo ;) Sa to rzeczy, ktore mnie zaskakuja, bawia badz mieszaja w glowie ;)

Jest to moja własna opinia, która bazuje na moim własnym doswiadczeniu, nie oznacza to, że u Ciebie jest tak samo.

Przechodząc do rzeczy:

1. Pierwsza roznica i największą jak dla mnie, ktorej sa zapewne wszyscy swiadomi, jest używanie tutaj innych jednostek we wszystkim, my mamy kilometry , Amerykanie mile (1mila - 1,61km); nasze kilogramy i amerykańskie funty (1kg - 2.2funta) wchodzac pierwszy raz na wage tutaj wiedzialam, ze przytylam ale jak wyskoczylo mi ponad 100 to nie wiedzialam o co chodzi ;D ; oczywiscie temperatura, normalnie funkcjonuje Celsjusz, tu Fahrenheit (np 25˚C to 77˚F) do tej pory tego nie ogarniam; 12-godzinny zegar,gdzie używasz pm i am. Chyba ostatnią dla mnie różnicą odnośnie miar,wag,jednostek jest galon podczas kupowania benzyny (1galon amerykański to 3,785 litra) craaaazzy!

2. Kolejną niezrozumiałą dla mnie różnicą jest podatek doliczany dopiero przy kasie. Chodząc po sklepie widzisz ceny towarów lecz dopiero przy kasie okazuje się ile za to rzeczywiście zapłacisz. Przyklad? Kupowałam ostatnio kartke urodzinowa, na odwrocie widniała cena $4.99 a rzeczywiscie zaplacilam $5.34...

3. Będąc juz przy temacie sklepów i zakupów to Ameryka jest wielkim panstwem i wszystko, co jest w sklepach jest wieksze! Nie kupisz małej paczki chipsów tylko od razu musisz familijną. Kupując cokolwiek, kupujesz nie jedno a opakowanie minimum po 6 sztuk wewnątrz. A poza tym romieszczenie towarow na sklepowych polkach, platki sniadaniowe z sokami a zaraz obok papierowe talerzyki..

4. Mili ludzie! Każdy tu jest miły, uśmiechnięty. Nie widziałam jeszcze osoby ponurej. Wszyscy Cie zaczepiaja z pytaniem 'hello, how are you?' Albo życzą Ci miłego dnia. Kazdy i wszedzie. Nie ważne czy jesteś w sklepie, na spacerze czy gdziekolwiek. Spacerując z Jesse po okolicy każdy przejeżdżający samochód macha, mimo,że mnie nie znają.. Podoba mi sie to pozytywne nastwienie ludzi!

5. Odległości! Wszedzie w Ameryce musisz dojechać, bo wszedzie jest daleko. Do najbliższego marketu 10 min autem.

6. Nie ma małych sklepików, sa tylko wielkie markety, wiec nawet jak cos zabraknie podczas gotowania nie ma mowy wyskoczyc na kilka min bo musisz po pierwsze dojechac i z potem znalezc wszystko w sklepie ;)

7. Publiczne toalety! Nie mowie tu o brudzie czy cos, bo sa zawsze bardzo zadbane. Mowie tu o szparach miedzy drzwiami a scianami, powiedzialabym nawet ze ponad cenymetr. Kazdy Cie praktycznie widzi. Mało komfortowe..

9. Poczta. Codziennie przychodzi do każdego domu po kilka listow co raczej nie jest spotykane w Polsce ;)

10. Nie jedzą tu pizzy z ketchupem czy jakimkolwiek innym sosem. Jedzą suchą pizze ;/ dla mnie blee, lecz gdy patrza na mnie jedzącą wszystko, co sie da z ketchupem brzydzi im sie ;) chociaż wracając do pizzy, kiedys Hości mi obiecali,że spróbują zjeść z ketchupem i tak zrobili, nawet im smakowała ;)

11. Kolejną rzeczą,która mi sie podoba w USA to nielimitowane napoje. Nie ważne czy to bar fastfood czy restauracja, knajpa, McDonalds itd wszędzie możesz pic ile chcesz, tak samo jest z sosami.

12. Może i ten podpunkt bedzie dla was dziwny ale ja uwielbiam (chociaż teraz chyba musze napisac uwielbiałam) chodzić boso po trawie na mojej posesji a tutejsza trawa jest strasznie szorstka! Bez butów sie nie ruszę! Strasznie sztywna i kłująca ;)

13. Kolejnym dziwnym podpunktem jest swiatlo. Uzywaja wszedzie lampy, mimo, iż jest widno. Cały dzień i cała noc włączone sa tu światła (wszędzie, poza sypialniami), nie ważne, że śpisz albo nie ma cie w domu. Dla mnie to marnowanie energii, no ale cóż ;)

14. Chlorowana woda, pod prysznicem czujesz sie jak na basenie ;)

15. O tym zapewne wiedzą wszyscy ale napisze ;) Różnica w wyglądzie gniazdek do prądu oraz wtyczek, a także w napięciu.

16. Flaga amerykanska. Zobaczysz ja bardzo czasto, nie tylko w instytucjach panstwowych ale takze w markecie spozywczym czy nawet gdzies po srodku pola. Tak po prostu

17. Raczej nie jada sie w domach, jezeli juz to rzadko, norma jest chodzenie do restauracji o kazdej porze dnia badz nocy.

18. Brak chodników, nie tyle całkowity ich brak, co nie wszędzie są.

19. Ostatnią (na tą chwilę) różnica jest to, jak odbierane sa tu dzieci ze szkoły. By 'otrzymać' swoje dziecko musisz miec kartke, która poświadcza,że jestes do tego uprawniony. Na podjeździe szkolnym ustawia sie długa kolejka aut i dzieci sa indywidualnie odprowadzane do samochodów przez nauczycieli. Zupełne przeciwieństwo względem Polski ;)

Post powstal w pierwszym miesiacu mojego pobytu ale "dojrzewal" by byc dodanym ;)

Przy okazji zapraszam Was na nowy odcinek VIDEOBLOGA Elizy i jej wypad do Stone Mountain !!

 

Buziaki !! :*

poniedziałek, 4 stycznia 2016

SYLWESTER W MIAMI !! :)

Chyba kazdy marzy o relaksie w srodku zimy w cieplym miejscu, ja i Eliza rowniez, tak wiec juz w Thanksgiving zaplanowalysmy nasz trip do MIAMI!!
5 cudownych dni juz za nami niestety aleeee.. podziele sie tym z Wami !

Wyjazd trwal nieco dluzej niz te 5 dni, bo zdecydowalysmy sie na tansza wersje dojazdu czyli autobus ;)
27ego o 9pm mialysmy wyjazd lecz przed tym Eliza zdazyla mnie odwiedzic, zjadlysmy lunch w Subway'u pojechaysmy do Lenox'a po sukienke sylwestrowa i na koniec zjadlysmy obiad z jej HostFamily, na ktory nas zaprosili ;)
Z domu na autobus dostalysmy sie Uberem, z ktorego korzystalysmy pierwszy raz wiec oczywiscie nie obyloby sie bez niespodzianek ;) koniec koncem wyszlo,ze jej HD nam go zamowil i za niego zaplacil :)
Z ledwoscia zdazylysmy na autobus co nioslo za soba konsekwencje :( 
jakby tego bylo malo siedzialam obok staruszki, ktora puszczala baki caaaala droge ! Eliza nie miala lepiej siedzac tylko na poldupku obok puszystej pani cala noc ;) a coo tam ;)

po przesiadce w Orlando mialysmy juz okazje siedziec razem, naladowac nasze telefony i sie w koncu troszke przespac!

Do Miami dotarlysmy nieco wczesniej, w hostelu moglysmy sie zameldowac dopiero o 3pm wiec przebralysmy sie, zostawilysmy tam nasze walizki no i ruszylysmy w miasto ! ;)

na dzien pierwszy nie mialysmy innych planow poza rozeznaniem sie w okolicy i pojsciem do lozka dosc wczesnie, tak tez sie stalo ;)





Dzien #2 byl juz dniem znacznie ciekawszym , mianowicie pojechalysmy na FARME ALIGATOROW!! Bylo to marzenie Elizy a ja chcialam by je spelnila, mimo,ze bardzo sie balam ;)
odebrali nas spod hostelu i zawiezli na miejsce (ok 40 min) tam wsialysmy od razu na airboat i poplynelismy. Z lodki widzieismy 2 zolwiki i prawdziwego aligatora (mial ok 12 lat). Po powrocie kolejna atrakcja byl pokaz aligatorow. Na pierwszy ogien poszla 16 miesieczna parka, po niej 4 miesieczne maluszki ;) Nastepnie Pan, ktory to prowadzil wszedl w odgrodzona czesc z dwoma opalajacymi sie doroslymi osobnikami i pokazywal "sztuczki" . Nastepna i juz ostatnia atrakcja byla mozliwosc zrobienia sobie zdjecia z 3-letnim Larrym za 3$


Dzien #3 byl dniem wymarzonym dla mnie - pojechalysmy do Seaquarium gdzie mialysmy kupione spotkanie z delfinami - czyli jechalysmy spelnic jedno z moich najwiekszych marzen! Mam je nawet na liscie 100 things to do before I die (znajdziecie ja tutaj), ale najpierw obejrzalysmy pokaz delfinow i orek, oraz kilka innych zwierzatek ;)




W Miami dzien przed sylwestem byl darmowy koncert Macklemore i Imagine Dragons wiec po delfinach szybki prysznic i ruszamy !

Dzien nastepny byl juz nieco spokojniejszy, odetchnelysmy od rana by wieczorem isc na koncert Pitbulla !!! Sam raper pochodzi z Miami, a o jego koncercie dowiedzialysmy sie dzien wczesniej. Obie od zawsze bardzo go lubilysmy ale to co dzieje sie na jego koncertach to jakis obled ! Niesamowity czlowiek !!
Uslyszec na wlasne uszy piosenke " Give me everything " z ktora mam milion wspomien - wow ! nie zapomne tego nigdy :)
Zapraszam na video tej piosenki, Pitbulla na zywo oraz czekanie na 2016 






Pierwszego dnia Nowego Roku musialysmy juz wracac do domu ale najpierw caly dzien na plazyy !

Nie chcialo sie wracac :(

Na koniec zapraszam Was na pierwszy VideoBLOG Elizy - Jest to relacja z naszego wyjazdu !!