Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tx. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tx. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lipca 2016

Houston, TEXAS

Houston we have a problem !! :)

Tak jak wspomnialam w ostatnim poscie podsumowujacym 11 miescy tak i dzis pojawia sie moj post niestety z malym opoznieniem ;)

Z okazji bardzo hucznie obchodzonego Swieta Niepodleglosci wypadajacego na czwartego lipca pojechalam z HF do Houston w Teksasie. Wlasciwie to moja HM z Jesse dzien wczesniej poleciala samolotem a ja, Ava i HD nastepnego ranka wyruszylismy autem. 800 mil i ponad 12godzin jazdy przed nami wiec w droge !! :)

Georgia -> Alabama -> Mississippi -> Louisiana -> Texas




Droga, mimo, ze zajela nam caly dzien byla stosunkowo przyjemna, gdy dotarlismy na miejsce czekal nas pyszny obiad, goraca woda pod prysznicem i wygodne lozko czyli to o czym marzylam :)
Zatrzymywalismy sie u siosty mojej HM ktora mieszka w Houston od ponad 20 lat.

Dzien pierwszy zaczynalismy od zwiedzenia miasta, troche pospacerowalismy, plynelismy takze taka turystyczna lodka, niestety upal byl nie do zniesienia wiec po mini rejsie zrezygnowalismy i pojechalismy do domu wrzucilismy na siebie kostiumy kapielowe i reszte dnia spedzilismy na basenie ;)






Dzien nastepny zaczelismy od zwiedzania centrum kosmicznego NASA. Rakiety, kombinezony kosmiczne i inne eksponaty nie dawaly az takiej frajdy jak jedzenie kosmicznego zarcia :) tzn mam na mysli,ze mozna bylo kupic tam paczkowane jedzenie,ktore maja astronauci w trakcie ich lotu. Najbardziej zasmakowaly nam lody. wygladalo to jak kostka mydla a smakowalo jak sucha pianka o konkretnym smaku ;)







Po zwiedzaniu NASA pojechalismy do kuzynki (?) mojej HM ktora organizowala w swoim domu pool party. Od nie wiem kiedy zastanawiam sie czy moje host dzieciaki to nie ukryte ryby czy syreny. Ava jak i Jesse w wodzie mogliby przebywac caaaly czas, w szczegolnosci Jesse ktory nawet jak jest w domu to probuje wdrapac sie na umywalke czy zlew zeby sie pobawic woda z kranu ;)

Kolejny dzien byl juz Swietem Niepodleglosci, znowu bylismy zaproszeni na pool party, tym razem do przyjaciol. Impreza przez nich organizowana jest juz od 1998 roku czyli rok w rok przez 18 lat, z niesamowitym rozmachem. Orgomny basen, jedzenia nie do przejedzenia, soki, napoje, margarita, lody, rozmaite gry i zabawy. Doslownie wszystko co sobie tylko zamarzysz.
Oczywiscie bez fajerwerkow impreza nie moglaby sie odbyc, to bylo wrecz spektakularne ;)




Dzien po imprezowym szalenstwie zdecydowalismy sie na lazy day. Jednak tego dnia stalo sie cos co bylo dla mnie chyba najwazniejsze z calego tego wyjazdu. Pojechalismy do polskiej restauracji "Polonia" !!
Najadlam sie pomidorowki, golabkow, pierogow, bigosu, kielbasy, mielonego i innych pysznosci za ktorymi tak tesknilam <3




Mowi sie, ze obcokrajowcom nie powinno dawac sie ogorkow kiszonych czy bigosu ale akurat mojej HF bardzo smakowalo, tak jak i wszytko inne co mieli na talerzach ;)
po niesamowitym obiedzie poszlismy do polskiego sklepu obok gdzie moj HD i Ava kupili sobie czerwone koszuli z orlem na piersi i napisem POLSKA na placach a takze biegali od polki do polki w poszukiwaniu delicji, pierogow, cukierkow Wedla i czekolad Milka. Ja za to kupilam Jezyki, galaretki Mella, soki Kubus i wafelki Prince Polo. Daaaawno sie tak nie najadlam. Jeszcze zrobilam to z calkowita premedytacja - az bylam usatysfakcjonowana ;)

Zdecydowania ta koszulke powinnam kupic mojemu przyszlemu mezowi ;)

Szostego lipca wyjezdzalismy juz z Texasu bo przed nami byly 4 kolejne dni wakacji w innym miejscu o czym bedzie w nastepnym poscie ;)

do uslyszenia :*